
Witamy wszystkich odwiedzających naszą stronę.
Mam na imię Ania i mieszkam z moją rodziną oraz zwierzakami na południowym końcu mapy Polski, w miejscu, gdzie Olza wpada do Odry.
Czworonogi towarzyszyły mi od zawsze. Również w opowieściach rodzinnych pojawiały się jako Ktoś (bo nie „coś). Są bohaterami licznych opowieści - raz smutnych raz zabawnych.
Obecnie stan "zezwierzęcenia" wynosi 4 sztuki i ... jakieś 460kg...
Z czego 400 kg przypada na klacz małopolską Fatrę, w porywach do 50 kg na berneńczyka Barnabę, 8kg na Leosia a 3 - to 2 kg kota i 1 kg futra kocicy w typie norweskiego leśnego - Sol.
W domu mieszkają trzy mniejsze czworonogi, Fatra mieszka w pensjonacie nieopodal.
Solunia z wrodzonym sobie wdziękiem dzieli mieszkanie i ogród z psiakami - chłopakami - obu ich w końcu wychowała, będąc w głębokim przeświadczeniu, że jest wyższa od nich.
Barnabuś to pies, z którym zjadłam beczkę soli, dokładnie mnie już nauczył rozumieć, czego ode mnie oczekuje. Pracujemy razem od 5 lat prowadząc zajęcia z dziećmi i dorosłymi, którzy takiej pomocy potrzebują. Łącząc pracę zawodową (jestem diagnostą i terapeutą pedagogicznym) i pasję bycia ze zwierzętami zajęłam się dogoterapią - stąd te wszystkie wspólne doświadczenia.
Leoś to spełnienie marzeń o słodkim bernie w rozmiarze XS - okazało się, że owszem, słodziak z niego straszny, ale poza tym - czupurek i zawadiaka, śmigający z szybkością światła. Leoś socjalizuje się celem pracy w dogoterapii, pomaga Barblowi, uczestniczy w wystawach, mam nadzieję, że dobrze się zapowiada.